wtorek, 15 listopada 2011

Rubinowa kuchnia

Dzisiaj chciałbym odejść trochę od teorii i przejść do praktyki. Dlatego też opowiem o kuchni, którą zrobiłem dla mojej kochanej szwagierki. Ogólnie zarys projektu był jej pomysłem. Miała swoją wizję, co się u zleceniodawcy (inwestora, jak zwał tak zwał), bardzo ceni i w dużej mierze ułatwia pracę.
   Ale zacznijmy od początku. Mieszkanie, w którym miałem wykonać aranżację pomieszczenia kuchennego, mieściło się w bloku zbudowanym z tak zwanej wielkiej płyty (typowy PRL:)). Prócz mebli musiałem najpierw przygotować pomieszczenie, czyli:
- zerwać stare linoleum
- zeskrobać farbę ze ścian
- przerobić elektrykę - horror, przewody aluminiowe, położone dosłownie wszędzie (bez planu, jak sobie jakiemuś tam Zdzichowi chciało), jednym słowem 2 dni roboty:)
- trzeba było następnie wygładzić ściany, położyć płytki i ułożyć terakotę
- malowanie 
- jeszcze jednym etapem było przerobienie hydrauliki, ale to już jak to się mówi pikuś:)
- nie wspominam już tu o wyniesieniu tego całego syfu
- i jeszcze raz malowanie (malowanie rurek i kaloryfera i takich tam pierdułek)
- ostatnim etapem było wykonanie sufitu podwieszanego, z którego jestem naprawdę dumny, mojego pomysłu (konsultowałem jego projekt z kuzynem na którego stronę serdecznie zapraszam, gdyż jest jednym z najlepszych architektów jakich znam, a jego wizja wykończenia wnętrz są krótko mówiąc poezją, zamieszczam link do jego strony: http://omcd.pl/, gorąco polecam).
     I w taki oto sposób doszliśmy do momentu w którym możemy zacząć zajmować się meblami. Z góry przepraszam, że nie mam zdjęć jak ta kuchnia wyglądała przed remontem, ale kto myślał wtedy o robieniu zdjęć:), liczył się efekt końcowy. Korpusy wykonane zostały z płyty melaminowej grubości 16 mm, w kolorze szarym (popiel), oklejanej PCV-ką. Ogólnie rzecz biorą meble nie były bardzo skomplikowane konstrukcyjnie ( z wyjątkiem szafki narożnej wiszącej to były to same prostokąty tzn. wieniec dolny, dwie łączyny i dwie ściany w przypadku szafek dolnych. W przypadku szafek wiszących dwa wieńce i dwie ściany), liczyła się prostota i nowoczesność. Fronty zostały zrobione z płyty MDF lakierowanej w kolorze czerwonym (rubinowym), uchwyty zostały wykonane ze stali nierdzewnej matowej.
Jeśli chodzi o okucia to, do szafek z drzwiczkami (zwykłymi) zastosowane zostały zawiasy puszkowe  Clip top Blumotion. Szuflady zrobione zostały na zwykłych prowadnicach rolkowych Blum. W szafkach wiszących natomiast zastosowałem system AVENTOS HK-S, jest to bardzo ciekawe rozwiązanie i w aranżacjach, które wykonuję, stosuję go w 85%. Jest to najtańszy system podnoszenia frontu w systemie AVENTOS i dlatego cieszy się tak dużą popularnością. Do szafki narożnej wiszącej zastosowałem również zawiasy puszkowe, z tą jednak różnicą, że posiadały one kąt otwarcia zamiast 90 stopni (standard), 120 stopni. Zabieg ten pozwolił na pełne otwarcie frontu i swobodny dostęp do wnętrza szafki.
Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z realizacji. Pozdrawiam.


1 komentarz: